Ten blog będzie o życiu normalnej nastoletniej dziewczyny. Zapraszam do przeczytania...
| < Sierpień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Pamiętnik | wiersze
RSS
piątek, 01 grudnia 2006
czwartek, 30 listopada 2006

Opętała mnie miłość.
Miłość gorąca jak ogień.

Czasami miała się na wymarcie,
Ale złe czasy minęły i nowy etap nastał.

 

Kochałam jednego,
Zakochałam się w drugim.
Jak to możliwe?- sama już nie wiem.
Było to zauroczenie mylne,
Jak zwód wroga.

Teraz wiem, kogo kocham.
Nic mnie z tropu nie zwiedzie,
Chyba, że Bóg inną drogą mnie powiedzie.

 

 

czwartek, 02 listopada 2006
CIEMNOŚĆ

Idę drogą wąską.

Wkoło cisza i pustka. 

Słyszę tylko odgłos moich kroków.

Wszyscy siedzą w domach.

Tylko ja, ja sama wyszłam w ten mróz,

w tą ciemność, która pokryła czarną płachtą świat cały.

Idę, a myśli mi buzują w głowie,

nie tak spokojnie jak ta ciemność.

Ona jest cicha....jakby była niemową.

Oplotła wkoło wszystko,

drzewa, domy, latarnie....

W ciemności drzemią demony,

które strach zbudzić ze snu...

Uciekam, chcę się przed nią skryć,

lecz nie mogę.

Biegnę do domu i czekam aż przeminie.

wtorek, 31 października 2006
Cmentarz
Dzień Wszystkich Swiętych nastał
i na cmentarzu masa ludzi się zebrała.
Inni stoją bo muszą
wstyd gdyby nie stali.
Lecz czy naprawdę pamiętają
o zmarłych, po których pozostała mogiła?

Czy nadal kochają tych, co tam spoczywają?

Patrzę na nich kiedy się ścigają kto lepszą
wiązanke postawi, kto lepszy znicz zapali.
Przecież nie chodzi o jakość,
lecz o symbolikę.
Tylko nieliczni modlą się szczerze za
dusze bliskiego.
Inni stoją, bo muszą,

na cmętarzu pełnym alejek mogił.

 

sobota, 21 października 2006
                                                  
"Odnaleźć...."
Drogę odnaleźć
pośród wichru i burzy
pośród ścieżek krętych, splątanych
zrządzeniem losu przed ludzkim
wzrokiem schowanych.

Drogę odnaleźć
po której ludzka stopa tak śmiało stąpała
miłością i dobrocią
świat naznaczała.

Gdzie jest ta droga,
prosta i gładka
po której biegnąc
nie zgubię światła.

Znalazłam drogę
w blasku neonów błyszczącą
z masą ludzkich stóp
pędzących bez końca.

W zakamarkach mej duszy zawitał niepokój
lodowym podmuchem serce omotał bo oto w spojrzeniach
pustych i chciwych dostrzegłam rządzę,
rządzę władzy i pieniądza.

Z żalu łzy popłynęły
kroplami znacząc drogę powrotną.
"Rzeczywistość"

Zuchwałość fruwa po ulicy,
i otumania prosto w oczy.
Slogany durne w uszy krzyczy,
tak nie jednemu łzę wytoczy.

W trybunach mroczne otępienie,
sejmowe starcia, pomówienia.
a w Orlenie ogromne mienie,
stado wampirów rozprzestrzenia.

Ziarnem się żywi co nie który,
sieczka i cieczka - złociste kosy.
Owies w warkoczu subkultury,
to recepta na kraju losy?

Krzykacze wrzeszczą - synkretyzmu,
świat im udzielił szybkiej riposty.
Ręce burżujów kapitalizmu,
nierówny podział nam przyniosły.

Mentlik, korupcja dookoła,
trujące chwasty wschodzą skrycie.
A szary człowiek w pocie czoła,
troszczy się tylko o przeżycie.

"Szkatułka marzeń"

W małej szkatułce w kształcie serduszka,
ułożyłam marzenia te do spełnienia.

Cicha melodia, tęsknoty czar
porywa serce, unosi je w dal.

Motylem wzleci ponad ten czas
w którym nadzieja zakwitła w nas.

Słodki smak szczęścia, miłości dar
kolorem tęczy maluje świat.

Kwitną marzenia jak kwiaty na łące,
a ja je zbieram i układam w szkatułce.

Co dzień o świcie wporannej mgle
w koszyczku przynoszę je.

 

piątek, 20 października 2006
"Miłość"

Miłość prawdziwa, szczera, cicha,
Trudno o Niej mówić, ciężko napisać,

Przychodzi niespodziewanie, niechciana,
Przewraca nasze życie, lecz wyczekiwana to zmiana,

Daje szczęście, odbiera smutek,
Choć potrafi ranić i niszczyć życie,
Buduje, niszczy, statkuje i miesza,
Cała tajemnica w nij się zawiera,

Więc jak ją opisać?
U czucie które pozwala się wyciszać,
Życie jest nią, a ona życiem,
Poznałam miłości tajemnice.



                            

"Jesienne liście"

Jesienne liście wolnoopadają
Na puste ozłocone parkowe alejki
Wiatr cicho szepce ciepłe słowa
Tylko kasztany nieruchomo trwają
We wiodkich dłoniach gałęzi
Ziemia poraniona kolcami postępu
Płacze nitkami chylących się wierzb
Pamięci pył miota się niespokojnie
Powracają obrazy- kontury dni, których
Nie zapomnisz już nigdy.......

 


 

 
1 , 2